środa, 16 października 2013

Wywiad z pisarką Agnieszką Gil

Jak Pani się czuje, widząc w księgarni na półce jedną ze swoich książek?

 Czuję radość i dumę, tym bardziej, że to nie pierwsza - debiutancka już dawno zniknęła z półek. Cieszę się, bo sądząc po listach od Czytelników, chyba warto było włożyć trochę pracy w to, by okładka z dziewczyną z gitarą znalazła się pośród innych historii w serii Naszej Księgarni.

 Pracuje Pani nad kolejną książką, jeżeli o czym będzie ?

 Jeszcze jedną nogą jestem w powieści ukończonej niedawno - tym razem to propozycja dla dorosłych, która ukaże się w styczniu 2014 - ponieważ właśnie trwa kolejna redakcja i oczekuję na złożoną już książkę do korekty autorskiej. Jednocześnie pracuję nad planem do kolejnej, młodzieżowej pozycji. W związku z prośbami, a czasem nawet awanturami urządzanymi przez Czytelniczki, poczułam się zmuszona do napisania czegoś jeszcze o Leonie... W "Herbacie z jaśminem" oprowadził Czytelników po Wrocławiu, tym razem wysyłam go nad jezioro Niesłysz - to będzie wakacyjna opowieść.

 Jak Pani sądzi dlaczego w dzisiejszych czasach ciężko jest wydać książkę .Mówię tu oczywiście o młodych ludziach którzy chcą wydać książkę ?

 Myślę, że wcale nie jest aż tak trudno wydawać obecnie, pojawia się sporo debiutów. Problemem może być nietrafienie w profil wydawcy (np. ktoś specjalizujący się w wydawaniu kryminałów nie będzie zainteresowany fantasy czy powieścią obyczajową) albo jakość tekstu. Niestety, nie mam zbyt dobrych doświadczeń z debiutantami (a bywa, że i z autorami po debiucie!), nierzadko przysyłającymi próbki swoich tekstów. Zwykle trudno powiedzieć im to wprost, ale smutna prawda jest taka, że te teksty często pozostawiają bardzo wiele do życzenia. Nawet dobry pomysł na fabułę może nie wystarczyć, jeśli nie wystarczyło warsztatu na konstrukcję, język, zbudowanie postaci. Tym, niemniej warto próbować - uczyć się, ćwiczyć sprawność, dużo się uczyć czytając dobre książki. Dobrym startem bywają konkursy literackie - warto brać w nich udział.


Pamięta Pani swój pierwszy napisany tekst ?

 Pamiętam pierwsze dziwne słowo jakie napisałam - nie znałam jeszcze wszystkich polskich znaków i napisałam KA3OR - to miał być, oczywiście KACZOR Usprawiedliwieniem niech będzie fakt, że miałam wówczas 4 lata. Jeśli chodzi o opublikowany tekst, to była bajka "Przygoda na basenie" - pierwsza, jaką napisałam i pierwsza jaka ukazała się drukiem w antologii "Wesołe historie". To było doświadczenie, które dodało mi skrzydeł, bo znalazła się w znakomitym towarzystwie - Wandy Chotomskiej, Małgorzaty Wardy, Marioli Jarockiej i innych.

 Dlaczego uważa Pani że książka Herbata z jaśminem jest Pani ulubiona książką ?


 "Herbata z jaśminem" jest dla mnie niespodzianką. Miałam nadzieję, że spodoba się odbiorcom, ale to, co otrzymałam jak odpowiedź od nich, przeszło moje oczekiwania. Okazało się, że odnaleźli tam więcej, niż sądziłam, że zawarłam. Lubiłam pisać tę książkę - to miała być jedynie zwykła opowieść o niezbyt sympatycznej dziewczynie, a stała się nie tylko ciekawym doświadczeniem literackim (dużo się nauczyłam, tworząc ją), ale także pomysłem na to, o czym i w jaki sposób pisać następną. Dzięki "Herbacie..." poczułam się odważniejsza. Tak, myślę, że "Dziki szczaw" był bardziej zachowawczy, pozostający w bezpiecznej tematyce, a przy tej pozbyłam się niektórych lęków związanych z poruszaniem trudniejszych kwestii.

 O czym marzy Agnieszka Gil ?


Marzenia - pomimo tego, że po kolei się spełniają, wciąż mam następne, zwykle związane z literaturę. Chciałabym wydawać kolejne książki, odbierane przez Czytelników co najmniej tak dobrze jak "Herbata z jaśminem", a wśród takich cichych i raczej niespełnialnych - marzenie o jej ekranizacji. Chociaż, kto wie? Właśnie rozpoczynam naukę pisania scenariuszy...


Bardzo ciesze się że mogłam przeprowadziłam wywiad z Panią Agnieszką .Mam nadzieję że wywiad Was zaciekawił życzę wszystkiego dobrego Angelika :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza