czwartek, 24 października 2013

Wywiad z pisarką Panią Iwoną Mejzą

Jakiś czas temu wydała pani swoją kolejną książkę „Wyszedł z domu i nie wrócił” jest to kryminał. Dlaczego właśnie wybrała pani ten rodzaj powieści?


- Dobre pytanie, dlaczego kryminał… myślę, że między innymi dlatego, że sama uwielbiam czytać kryminały, mam swoich ulubionych autorów, książki do których wracam. Poza tym zanim zaczęłam pisać książki pisałam recenzje powieści kryminalnych dla klubu MOrd http://www.klubmord.com i to mnie skusiło. Poza tym kryminał to bardzo pojemny gatunek. Ja piszę kryminały z pewną dozą humoru, z dystansem do rzeczywistości, nie ma w nich opisów krwawych zbrodni czy atmosfery lęku i narastającego zagrożenia.



 Czy przed pisaniem kryminału zbiera pani materiały na dany temat by powieść była prawdziwsza?



Tak oczywiście, zwłaszcza jest to ważne w książkach, których akcja toczy się w konkretnym miejscu. Akcja „Wyszedł z domu i nie wrócił” toczy się w Oświęcimiu, moim rodzinnym mieście i zdawałoby się, że historię miasta czy ludzi z nim związanych znam na pamięć. Owszem, sporo wiedziałam, ale wszystko sprawdzałam by nie popełnić pomyłki, by nie wprowadzić w błąd czytelnika. Ponieważ akcja przenosi się dwadzieścia lat wstecz, musiałam sprawdzić od kiedy milicja stała się policją, jakimi samochodami jeździli, jak one były wyposażone. Jaka broń była wtedy na wyposażeniu już policji. Jak ta broń mogła się w danych warunkach zachować. Jaki był jej zasięg. To są drobne sprawy, ale lepiej trzy razy sprawdzić niż się pomylić. Przy pisaniu  kryminałów  dużo czasu poświęca się też na zgłębienie procedur obowiązujących przy konkretnych zdarzeniach, na przykład przy porwaniu, morderstwie. Sprawdza się jakie służby włączają się do akcji, jakie mają uprawnienia. Wszystko po to, by książka była wiarygodna.


Pracuje pani obecnie nad kolejnym kryminałem?


 Tak, wspólnie z Aliną Polak  piszemy kryminał z wątkiem historycznym, cofamy się aż do szesnastego wieku śledząc rozwój wydarzeń na dworze króla Zygmunta  II Augusta, po czym wracamy do Polski współcześnie. Będzie ciekawie, bardzo zabawnie, romantycznie i romansowo.





Czy to prawda, że kolekcjonuje pani powieści kryminalne z całego świata


Prawda  mam w swojej kolekcji kryminały chińskie, kryminały niderlandzkie, rosyjskie, bułgarskie, włoskie, szkockie. Oczywiście sporo angielskich i amerykańskich, nie wspominając o polskich. Mam słabość do kryminałów francuskich, zwłaszcza do Georgesa Simenona i jego komisarza Maigreta.



Co jest dla pani najważniejsze w życiu?




Najważniejsza jest dla mnie moja rodzina i to bym w każdym momencie życia mogła popatrzeć sobie w lustrze w oczy. Teraz w pogoni za pieniądzem, karierą nabraliśmy zwyczaju odkładania wielu spraw na późnej, jak będzie czas. A tego czasu ciągle brak. To bardzo ważne usiąść razem przy stole, posłuchać co najbliżsi mają do powiedzenia, skierować swoją uwagę na nich i ich potrzeby. Zrobić coś razem, niekoniecznie zakupy w markecie. Pomóc babci, zapytać o prababcię, posłuchać historii rodzinnych.




O czym pani marzy?


Marzenia to piękna sprawa. Myślę, że ludzie powinni więcej marzyć i jednocześnie solidnie pracować by te ich marzenia się spełniły. Moje się powoli spełniają, ale wkładam w to spełnianie mnóstwo pracy. Piszę, publikuję, tak jak kiedyś marzyłam. I to jest moje marzenie mikro. Poza tym chciałabym by moi bliscy byli zdrowi, by rok minął spokojnie. W skali makro marzę o pokoju na świecie. Trochę to naiwne wziąwszy pod uwagę ilość wyprodukowanej broni. Ale może kiedyś…
















Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza